Jak mieć więcej czasu?
- Jak zidentyfikować i wyeliminować czynności, które zabierają czas.
- Jakie optymalizacje mogą dać Ci setki dodatkowych godzin w skali roku.
...i wiele więcej :)
Być może nawet nie wiesz, ile czasu tracisz na zbędne czynności.
A szkoda, bo dzięki takiej wiedzy, możesz odzyskać go całe MNÓSTWO.
Wiem, że nie będzie Ci się chciało, ale zaufaj mi:
Możesz to zrobić:
- rozpisując w arkuszach co robiłeś (np. w blokach czasu, co 15, albo 30 minut)
- nagrywając dla siebie "vloga" z całego dnia, a później podsumowując go na przyśpieszeniu
- lub jeśli pracujesz przy komputerze, korzystając z programów takich jak RescueTime lub ActivityWatch
Ja w ten sposób odkryłem, że spędzałem zdecydowanie za dużo czasu na posiłkach, które przedłużały się ze względu na oglądanie seriali.
Zidentyfikowałem też zbędne strony i programy, na których potrafiłem spędzić godzinę podczas pracy (bo przecież nic się nie stanie jak "tylko zerknę").
Dopiero na podstawie tej wiedzy, byłem w stanie przeprowadzać dalsze optymalizacje.
A skoro o nich mowa, zapraszam do właściwej części dzisiejszego wpisu:
8 sposobów na więcej czasu
1. Zmiana istniejących nawyków
Jeszcze 6 lat temu ledwo potrafiłem złożyć 2 zdania po angielsku, a dzisiaj pochłaniam treści niemal wyłącznie w tym języku.
Co zrobiłem przez te 6 lat? No niby nic, bo w teorii nie poświęciłem na naukę angielskiego ani godziny.
Ale zaprojektowałem swoje życie tak, żeby na okrągło pochłaniać go przy okazji:
Zmieniłem język systemów operacyjnych w telefonie i PC na angielski.
Zablokowałem dostęp do ulubionych stron internetowych i kanałów YouTube w języku polskim. Zamiast tego, znalazłem anglojęzyczne alternatywy - tutaj znajdziesz moją listę polecanych kanałów.
Postanowiłem, że będę czytać i oglądać seriale wyłącznie po angielsku. Zacząłem od tych, które znałem już po polsku. Dzięki temu łatwiej było mi trzymać się fabuły w nadal bardzo obcym dla mnie języku.
Zastąpiłem treści na swoich ulubionych platformach społecznościowych anglojęzycznymi, oraz przesiadłem się z Wykopu na Reddit.
Jeżeli były dostępne, zawsze wybierałem anglojęzyczne wersje książek.
Nie zwracam na to nawet uwagi, ale kiedy czytam swoje posty po angielsku sprzed roku, dwóch, trzech - widzę, jak GIGANTYCZNIE mniejszy miałem zasób słów, jak mniej naturalnie brzmiało to, co pisałem, oraz ile robiłem głupich błędów.
Oczywiście nadal robię, ale cały czas widzę progres.
Progres, który wykonuję przy okazji.
2. Korzystanie z transportu publicznego
Nie zawsze musisz jeździć wszędzie samochodem. Abstrahując już od wpływu na środowisko, wybór transportu zbiorowego ma wiele plusów.
- Jest znacznie tańszy od eksploatacji własnego samochodu.
- Nie musisz szukać miejsca parkingowego (co w większych miastach w Polsce bywa wkurzające).
Ale przede wszystkim…
- Nie musisz prowadzić cholernego samochodu i możesz skupić się na czymś innym.
Zanim po raz drugi rzuciłem studia, przez dwa miesiące dojeżdżałem na uniwersytet autobusem. Uczelnia była naprawdę w porządku, ale z całym szacunkiem do wykładowców, dużo więcej nauczyłem się w autobusie.
3. Zamiana doomscrollingu
Podobno każdego roku spędzamy około 70 godzin na załatwianiu tej dłuższej sprawy w toalecie.
Z tego co wiem, ze względów zdrowotnych nie powinniśmy przesiadywać tam zbyt długo, ale jeśli Cię to interesuje, wyszukaj na własną rękę - nie jestem ekspertem.
W każdym razie 70 godzin…
W 70 godzin można na przykład:
- Nauczyć się 840 słówek w języku obcym (przy założeniu, że uczymy się jednego w 5 minut).
- Przeczytać 2100 stron, czyli jakieś 7 książek (przy założeniu, że czytamy 1 stronę na 2 minuty).
- Napisać około 35 000 słów, czyli jakieś 35 blogowych postów albo średniej długości książkę (przy założeniu, że piszemy w tempie 500 słów na godzinę)
Wystarczy po prostu nie brać do toalety telefonu (tylko np. fiszki lub notatnik).
Analogicznie możemy wygospodarować czas na przykład podczas siedzenia w poczekalni, albo brania prysznica.
4. Wykorzystanie czasu podczas samotnej konsumpcji posiłków
Na wstępie zaznaczę, że trzeba z tym uważać, bo łatwo później złapać się na godzinnym “jedzeniu” śniadania, jeżeli wciągniemy się w ciekawy filmik.
Niemniej, zawsze można ustawić sobie budzik, albo po prostu pilnować samego siebie.
Ja podczas jedzenia czasami puszczam TTS (odtwarzanie głosowe) jakiegoś maila, którego mam danego dnia do przeczytania.
Staram się jednak, żeby nie zajęło to więcej czasu, niż faktycznie trwałby mój posiłek.
5. Gotowość na nudę i czekanie
Życie zawsze zmuszało mnie do czekania.
Jako dzieciak codziennie czekałem przez ponad godzinę na szkolne lekcje, a jako dorosły, praktycznie zawsze czekam na osobę, z którą się spotykam.
Zawsze staram się mieć co najmniej półgodzinny zapas, bo NIENAWIDZĘ się spóźniać.
Ale paradoksalnie nie mam problemu, kiedy ktoś spóźni się na spotkanie ze mną (o ile nie robi tego regularnie).
Jest to o tyle nietypowe z mojej strony, że mam obsesję na punkcie czasu i nienawidzę go marnować.
To dlatego, że tego czasu wcale nie tracę
Ściągnięte maile, zapisane artykuły, kilka książek w cyfrowej wersji... mam nawet nagrany jakiś kurs w wersji 100% audio (żeby nie zajmował zbyt wiele pamięci).
Generalnie mam na swoim telefonie dobre kilkaset godzin treści do pochłonięcia.
Mam też pod ręką notatki i aplikację do zapisywania offline, więc na dobrą sprawę jestem w stanie także popracować, np. pisząc wpis na bloga.
6. Nauka i planowanie podczas prostych czynności
Sprzątanie, prasowanie, spacery, granie w mało wymagające gry, kąpiel lub prysznic… To tylko kilka przykładów mało angażujących czynności, które zajmują sporo czasu.
Dobry plan jest ważniejszy od ciężkiej, bezmyślnej pracy.
Uważaj tylko żeby robiąc coś przy okazji, mieć do tego komfortowe warunki.
Na przykład, nie polecam się za bardzo skupiać na myśleniu o innych rzeczach podczas jazdy samochodem.
Ja uwielbiam słuchać podcastów na spacerach, ale staram się chodzić po mało zaludnionych parkach i unikać ruchliwych ulic.
Będąc rozkojarzonym, nie chcę być zagrożeniem dla siebie, a tym bardziej dla innych. Używam też tylko jednej słuchawki, żeby słyszeć, co dzieje się w otoczeniu.
7. Szukanie nietypowych alternatyw
Niedawno znowu zacząłem się odchudzać. Uznałem, że chciałbym zrzucić jeszcze 5, a może nawet 8 kilogramów.
Chwilowo nie mam czasu na pełnoprawne spacery, bo zawsze zabierają mi co najmniej godzinę.
Ale to nie szkodzi, bo znalazłem ciekawą alternatywę.
Pracując przy komputerze, robię przerwy co 80 minut. Przerwy krótkie, około 10-minutowe.
Zacząłem podczas nich intensywnie chodzić po mieszkaniu.
Oprócz tego, robiąc z rana herbatę, również zacząłem chodzić. Kilka minut tu, kilka minut tam - znowu, robi się w ciągu całego dnia dodatkowa godzina.
Głupie? Podobno jak działa, to nie jest głupie:
Według aplikacji, to około 250 kcal spalanych każdego dnia, zupełnie przy okazji!
8. Asertywność, mniejsza dostępność i unikanie zbyt wielu zobowiązań
Jako młody facet poświęcałem średnio 2 godziny dziennie na nieodpłatne obowiązki gamemastera w mojej ulubionej grze.
Oprócz tego, zapewne dodatkową godzinę na drobną pomoc znajomym.
Jako gamemaster miałem nawet regulamin, w którym było jasno zaznaczone, że muszę poświęcać na to minimum 7 godzin tygodniowo.
W przypadku znajomych regulaminu nie było, ale głupio było odmawiać komuś, kogo lubiłem.
Z czasem pisało coraz więcej osób:
Stary, zrób mi drobną grafikę, pomóż napisać prosty program, doradź jaki mam wybrać komputer, rozwiąż mój 5 kryzys emocjonalny w tym tygodniu
Nigdy nie chciałem brać kasy za coś, co zajmuje 15 minut, a ktoś potrzebuje tego np. do hobbystycznego projektu.
Ale z czasem zdałem sobie sprawę, że kilka takich "drobnych" przysług dziennie bardzo szybko sumuje się do kilku godzin.
Zrobiłem więc tak:
- Zrezygnowałem ze stałych obowiązków, które nie były niezbędne w moim życiu.
- Wprowadziłem blokady czasowe na komunikatory, dzięki którym ludzie przestali pisać od rana do wieczora.
- Zmniejszyłem swoją dostępność - umawiam się ze znajomymi na konkretne terminy, zamiast być dostępnym 24/7 jak pogotowie.
Nadal odpisuję, ale jestem już wyczulony na ludzi, którzy chcą czegoś codziennie.
Przestałem też spędzać całe dnie na pisaniu i zacząłem umawiać się z ludźmi na spotkania kiedy rzeczywiście mam wolną chwilę.
Szczerze, trudno mi określić ile czasu dzięki temu odzyskałem, ale strzelam, że przynajmniej 2-3 godziny każdego dnia.
A to kolejne ponad 700 godzin rocznie do wykorzystania w bardziej elastyczny sposób.
Podsumowanie
Chodzi przede wszystkim o:
- Łączenie aktywności (mało wymagająca, którą musimy zrobić + taka, która coś daje)
- Odcinanie zbędnych nawyków pożerających dużo czasu (warto nagrać swój dzień, żeby je zidentyfikować - nie musisz tego nigdzie publikować)
W ten sposób można odzyskać co najmniej godzinę w ciągu dnia, a godzina każdego dnia to ponad 1000 godzin w ciągu 3 lat.
To wcale nie jest mało czasu :).