Jak zatrzymałem Overthinking

zdjęcie
minmaxer
xntj
programista
soloprzedsiębiorca
Pokazuję, jak dzięki lepszym systemom i grywalizacji podnoszę komfort życia.

W tym wpisie dowiesz się:
  • Czym jest Overthinking i jak go zatrzymałem (jako ktoś, kto miał z tym OGROMNY problem)
  • Poznasz 10 skutecznych metod, które mogą pomóc również Tobie

Zawsze byłem overthinkerem. Do tego stopnia, że zaczęło mi to przeszkadzać.

I żeby nie było, że ściemniam:

Na maturę poszedłem po kompletnie nieprzespanej nocy. Przez 8 godzin leżałem w łóżku i rozkminiałem, co zrobię ze swoim życiem jeśli odwalę "błąd kardynalny".

Fraza "znani ludzie bez matury" w wyszukiwarce Google

Do dziś pamiętam wzrok mamy, która o 5 rano dowiedziała się, że nie zasnąłem:

Michał, Ty DURNIU

Maturę co prawda zdałem, ale można było lepiej niż na 40%.

A chyba i tak potraktowali mnie łaskawie.

Dalej mi nie wierzysz?

Jakiś czas temu założyłem konto na Tinderze. Po kilku podejściach, w końcu poznałem dziewczynę, która mi odpowiadała.

Wiesz, co zrobiłem po pierwszej randce? Nie zgadniesz.

Zrobiłem arkusz kalkulacyjny, w którym wypisałem jej wady i zalety.

Arkusz kalkulacyjny z oceną nowej znajomości

Nawet nie wiedziałem, że jestem aż takim głąbem.

Zamiast cieszyć się chwilą i zobaczyć co z tego wyjdzie, pół dnia zachodziłem w głowę, czy jest w tym potencjał i jak w razie czego nazwiemy nasze dzieci.


Podobnych przykładów mógłbym wypisać dziesiątki.

I choć overthinking parę razy mi się przydał, w rzeczywistości częściej przeszkadza, niż pomaga.

Ale jakoś sobie z tym radzę. Muszę, żeby normalnie funkcjonować.

Dzisiaj też mam kłopot. Dawniej nie dawałby mi spokoju. Nie zrobiłbym NIC.

Mimo tego siedzę skupiony przed monitorem, piszę te słowa i nie odrywam myśli. Nie kładę się do łóżka i nie przeznaczam więcej czasu na zbędne rozkminy.

Wiem, że to bez sensu. Wiem, bo życie mnie już tego nauczyło - a w tym wpisie, ja mam zamiar nauczyć też Ciebie.


Ale co to w ogóle jest overthinking?

W dosłownym tłumaczeniu z angielskiego, overthinking można zapisać jako nadmyślenie.

I jest to dość trafne, bo overthinking to właśnie nadmierne myślenie. Osoby, które mu ulegają, często nie potrafią normalnie funkcjonować.

Zapętlają się, myśląc w kółko o jakiejś sprawie, albo kompletnie przesadzają z analizą najprostszych rzeczy.

Czasami racjonalizujemy to tym, że przeznaczenie dużej ilości czasu na myślenie pozwoli znaleźć najlepsze rozwiązanie.

W rzeczywistości, jeżeli przesadzimy z myśleniem, może nam nie starczyć czasu lub energii na działanie.

To niebezpieczne.

W skrajnych przypadkach overthinking może prowadzić do depresji, stanów lękowych, czy zespołu stresu pourazowego [1]. Każdy z nas powinien wiedzieć, czym jest i kiedy powiedzieć temu STOP.


Najprościej wytłumaczyć to na przykładzie

Dwie osoby złożyły CV do tej samej firmy. Obie zostały zaproszone na rozmowę.

To już coś, choć wiadomo, że jeszcze nic pewnego. Załóżmy, że obie mają dość komfortową sytuację finansową i nie jest to jakaś rozmowa, od której zależy zbyt wiele.

Teraz pokażę Ci, jak w takiej sytuacji zachowa się przeciętny człowiek, a jak overthinker.

Oczywiście ten drugi będzie dość hardkorowy, bo mniej więcej tak robiłbym ja - a byłem w temacie naprawdę głęboko.

Co zrobi przeciętny człowiek?
  1. Zarezerwuje czas na rozmowę.
  2. Przygotuje odpowiednie dokumenty i stosowne ubranie.
  3. W dzień rozmowy pojedzie, da z siebie wszystko i zobaczy, jak mu pójdzie.

Co zrobi overthinker? (taki, jak
ja kiedyś)
  1. Zarezerwuje czas na rozmowę. Na wszelki wypadek weźmie dwie godziny więcej, bo przecież mogą być korki, a sama rozmowa… Może się przedłużyć, nie?
  2. Przejedzie całą trasę na Street View, żeby zobaczyć, czy bez problemu tam dojedzie… Nie, zły pomysł. Mapa może być nieaktualna, lepiej przejechać trasę w rzeczywistości.
  3. Sprawdzi wszystkie parkingi w okolicy i upewni się, że nie odholują mu samochodu… Albo nie, co jak nie będzie miejsca? Pojedzie autobusem. Tym pierwszym z trzech, bo przecież dwa kolejne mogą się spóźnić.
  4. Naszykuje ubrania. Oczywiście najpierw przebierze się w każdy zestaw, żeby upewnić się, że nic nie jest ani za małe, ani za duże. Weźmie też jakieś na zapas, gdyby ktoś w autobusie wylał na niego kawę.
  5. Spakuje do teczki wszystkie dokumenty. Dla pewności sprawdzi w internecie, co trzeba wziąć na rozmowę o pracę, żeby przypadkiem niczego nie pominąć.
  6. Przemyśli, jakie mogą być pytania na rozmowie. Zrobi sobie nawet plan odpowiedzi. Jeżeli zapytają go jakim zwierzęciem chciałby być, wybierze lwa… albo nie, bo rekruter poczuje się zagrożony. Może lepiej wiewiórka? Niee, wiewiórki kradną żołędzie, nie można im ufać.
  7. Sporządzi sobie całą listę TODO, żeby o niczym nie zapomnieć (np. umyć zęby, wziąć portfel, skorzystać z toalety, itd.).
  8. Pojedzie na miejsce, oczywiście będąc tam dużo przed czasem. To w sumie dobrze.
  9. Po rozmowie spędzi mnóstwo czasu na odtwarzaniu jej w głowie. Będzie rozmyślał, co mógł powiedzieć lepiej i czy firma go przyjmie.

Różnica? Overthinker poświęcił O WIELE więcej czasu na tę samą czynność.

Może mieć przez to większe oczekiwania, bo zainwestował czas. .

Oczywiście overthinker nie zawsze jest stratny. W końcu gdyby nie jego "rozmyślania" być może rzeczywiście odjechałby mu ostatni autobus, albo zapomniałby umyć zębów?

Niemniej, czy warto? Odpowiedz sobie sam. Ja wiem, że zazwyczaj nie ma co przesadzać.


Objawy overthinkingu

Większość z nas czasami przesadza z myśleniem.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy to nadmierne myślenie występuje za często i zaczyna nam przeszkadzać.

Oto kilka najpopularniejszych objawów overthinkingu:

  • Obsesja i brak możliwości myślenia o czymś innym
  • Ciągły stres i zamartwienie się
  • Nadmierne myślenie o wszystkich możliwych scenariuszach danej sytuacji (zwłaszcza tych negatywnych)
  • Przejmowanie się rzeczami, nad którymi nie mamy kontroli
  • Zbyt częste powtarzanie jakiejś sytuacji w myślach
  • Zmęczenie psychiczne i bóle głowy
  • Problemy z zasypianiem
  • Utrata apetytu
  • W skrajnych przypadkach: depresja, stany lękowe, czy zespół stresu pourazowego

Oczywiście raczej nie dotkną Cię wszystkie naraz, ale już wystąpienie jednego czy kilku z nich powinno zapalić Ci w głowie lampkę: czy ja aby na pewno nie przesadzam?


Jak zatrzymać overthinking?

Poniżej znajdziesz kilka sprawdzonych sposobów na to, jak poradzić sobie z overthinkingiem.

1. Wyznaczenie czasu

Jeżeli coś Cię trapi i nie możesz skupić się na innych rzeczach, dobrze jest powiedzieć sobie coś w stylu:

Rozkminianie tego przez cały dzień nie ma sensu.

Zarezerwuję na to czas później, np. od 18-19. Zaparzę herbatę, odpalę notatnik i wtedy coś wymyślę. Teraz skupię się na pracy.

Ja w overthinking wpadałem niemal codziennie.

Na szczęście, od dłuższego czasu stosuję następującą zasadę:

Czas dla swoich myśli mam pod prysznicem i na spacerze. Jeżeli sytuacja tego wymaga, zarezerwuję go więcej, ale nie będę rozwalał całego dnia.

I to działa.

Dlaczego? Bo wiem, że właściwe rozwiązania znajduję zazwyczaj w mniej niż 15 minut. Później już tylko obsesyjnie drążę temat. To mija się z celem, zwłaszcza gdy mam pilniejsze sprawy.


2. Notowanie

Niezapisane myśli lubią uciekać. To prowadzi do frustracji, a nawet do zaprzepaszczania ogromnych szans.

Parę ładnych lat temu miałem ogromny problem z zasypianiem.

Nie potrafiłem wyłączyć myślenia. Zrobiłem research i trafiłem na prostą, a jednak rewelacyjną poradę: Jeżeli coś trapi cię przed snem, zapisz to - wrócisz do tego jutro.

Robię tak do dziś, nie tylko podczas zasypiania.

Odłożenie dylematu na później (Todoist)

Jeżeli moją głowę zaprząta jakaś myśl, ale w danej chwili nie mam na to czasu, po prostu ją zapisuję.

Używam do tego aplikacji Todoist, ale jeśli chcesz, możesz w tym celu np. wysłać do siebie maila, albo zapisać to na karteczce.

Tak samo robię z overthinkingiem. Tworzę nowy dokument tekstowy i spisuję tam wszystkie swoje myśli, żeby nie kręcić się cały czas wokół tego samego.


3. Znalezienie zajęcia

Mam problemy z nadmiernym myśleniem, a Ty mi mówisz: idź pobiegać?!

Ta porada zabrzmi banalnie, ale to prawdziwy gamechanger. Serio.

Jeżeli za dużo o czymś myślisz, męczy Cię to, ale z jakiegoś powodu nie możesz podjąć działania - wyluzuj i zajmij się czymś innym.

Najlepiej wyznacz sobie jakiś mierzalny cel i spróbuj się na nim skupić.

Mnie też od dłuższego czasu nie opuszczało mnie kilka dylematów. Ale ileż miałem myśleć na ich temat? Miałem zamknąć się w pokoju i rozkminiać je przez pół roku?

Pozbyłem się tych problemów, kiedy skończył mi się na nie czas.

Od niedawna jestem totalnie nakręcony na pisanie tego bloga. Wyznaczyłem kilka celów, które chciałbym tu zrealizować. A w czasie na hobby… zazwyczaj upalam wirtualne fury w GTA.

Oczywiście nadal od czasu do czasu wpadam w overthinking, ale odkąd mam priorytety i porządnie wypełniony czas - nie rozwala mi to życia.


4. Skupienie na teraźniejszości

Overthinking czasami uniemożliwia normalne funkcjonowanie.

Nawet nie zliczę, ile razy przesiedziałem cały dzień, gapiąc się przez kilka godzin na pustą kartę przeglądarki.

Znasz to uczucie? Jeśli tak, powinieneś nauczyć się jak być tu i teraz. Nie wybiegać myślami, ani w przeszłość, ani w przyszłość.

Ja nadal nad tym pracuję. Idealnie nie jest, ale radzę sobie coraz lepiej.

Oto kilka praktycznych porad, które mi pomogły:

  • Porządna lista zadań
    Jeżeli zaplanujesz sobie cały dzień punkt po punkcie i wypełnisz harmonogram po brzegi, na overthinking nawet nie starczy Ci czasu. Spróbuj zrobić wszystko, co masz na liście.

  • Pomodoro
    Nastawiasz sobie budzik, na przykład na 50 minut i przez ten czas skupiasz się tylko na nauce lub pracy. Później masz przerwę, 10 minut. Proste jak budowa cepa. Jeżeli pojawią Ci się jakieś myśli, zapisz je - wrócisz do nich na przerwie.

  • Medytacja
    Nie mówię tu o jakichś szamańskich rytuałach czy dorabianiu sobie do tego drugiego dna - chodzi o to, żeby nauczyć się siedzieć w skupieniu. Odtrącanie wszystkich myśli to dobre ćwiczenie, zwłaszcza na każdego dnia.

  • Wejście w stan flow
    Chodzi o czas, w którym skupiasz się na danej czynności tak bardzo, że przestajesz dostrzegać otoczenie. Osiąganie takiego stanu regularnie jest bardzo trudne, ale poprawia produktywność i sprawia, że zapominamy o tym, co jeszcze przed chwilą roztrząsaliśmy w myślach. Więcej o stanie flow.


5. Zrobienie czegoś dobrego dla innych

Pomaganie innym paradoksalnie może pomóc też Tobie.

Twoja przyjaciółka ma ważną wizytę u lekarza i nie ma z kim zostawić dziecka? Ubogi krewny potrzebuje pomocy z przeprowadzką? Spróbuj zaoferować swoją pomoc.

Nie mówię, że karma wróci i cokolwiek na tym zyskasz.

Chodzi o to, że sama świadomość tego, że możesz uczynić kogoś dzień lepszym, może Cię mocno podbudować, a przy okazji odciągnąć myśli od Twojego problemu.

Jako gość, który kiedyś miał jej niewiele, widzę, że empatia pomaga docenić to, co mamy - i mniej przejmować się własnymi problemami.

6. Pamiętanie o swoich dokonaniach

Czasami nie doceniamy samych siebie.

Jeżeli jakiś problem nie daje Ci spokoju i wydaje Ci się, że sobie z nim nie poradzisz, spróbuj wypisać kilka swoich osiągnięć, najlepiej takich z ostatniego czasu.

To może Ci pokazać, że jednak potrafisz.

Szczerze? Nie mam zielonego pojęcia, czy ten blog kiedykolwiek wypali.

Mógłbym godzinami myśleć czy ma to jakieś szanse, robić excele, mapy myśli i tak dalej… Ale zamiast tego siedzę, robię research i stukam w tę klawiaturę.

Czemu? Bo overthinking nic tu nie wniesie. Nie przekonam się, dopóki nie spróbuję. A spróbuję, bo wierzę we własne możliwości.

Kiedy zacząłem się odchudzać, bliscy powiedzieli, żebym się nie wygłupiał. A jednak zszedłem o 30 kilogramów.

Kiedy powiedziałem, że chcę wypracować dochód pasywny, powiedzieli, że "naczytałem się głupot". Zajęło to mnóstwo czasu, ale się udało. Potrafię.

Potrafię, dlatego działam.

Te rzeczy nie muszą być jakieś duże. Skoro kiedyś nauczyłeś się czytać, dzisiaj pewnie dałbyś radę nauczyć się np. języka obcego.

A co kiedy problem jest nie do rozwiązania? Przecież nie jesteśmy w stanie odwrócić śmierci kogoś bliskiego, ani cofnąć tego, że zostawiła nas dziewczyna.

W takich sytuacjach też warto pamiętać, że potrafimy. Rozkminianie niczego tu nie zmieni, a im szybciej wrócimy do normalnego funkcjonowania, tym lepiej dla nas.

Aktualizacja 2026

Kilka dni temu odszedł mój ukochany Dziadek, Adam. To człowiek, który mnie wychował i pokazał, że można i warto być dobrym człowiekiem.

Dawniej wróciłbym do swojego uzależnienia (obsesyjnego grania) i przez dziesiątki godzin myślałbym jaki to wszystko ma w ogóle sens i co by było gdyby.

Ale stało się, a ja nie mam nad tym żadnej kontroli. Jestem po prostu wdzięczny za to, że miałem go w swoim życiu.

Wisi obok mnie obraz z pięknym cytatem Epikteta: "Wykorzystuj jak najlepiej to, co jest w twojej mocy, a resztę przyjmuj taką, jaka się wydarzy.”

I dokładnie tak staram się robić, pisząc teraz ten wpis - bo to jedyna rzecz, nad którą mam teraz kontrolę.


7. Zastanowienie się, co zrobiłby nasz autorytet

Kumpluję się z kilkoma psychologami i zauważyłem wśród nich pewną wspólną cechę: rzadko podają rozwiązania na tacy.

W razie potrzeby naprowadzą Cię wydobędą rozwiązanie od Ciebie. Bo gdzieś tam w głębi, zazwyczaj wiesz, co jest właściwe.

Kiedyś usłyszałem świetną poradę:

Zastanów się, co zrobiłby Twój idol
Staram się nie mieć idoli, więc zamiast tego, zastanawiam się, co zrobiłby ktoś, kogo szanuję w danej dziedzinie.
  • Ktoś mnie hejtuje? Myślę, "co zrobiłby Kimi Raikkonen?". Nic, olałby to.
  • Nie wiem, czy mój pomysł ma sens? Myślę, "co zrobiłby Elon Musk?”. Zrobiłby research i jeśli miałoby to ręce i nogi, jak najszybciej wystartowałby z działającym prototypem. Nawet jeśli z początku byłby daleki od ideału.
  • Natrafiam na skomplikowany problem w pracy? Myślę, "co zrobiłby Richard z Sillicon Valley?" Zabunkrowałby się w pokoju, założył słuchawki na łeb i działał.

I jasne, nie mam gwarancji, że te osoby postąpiłyby dokładnie tak, jak mi się wydaje.

Ale przez to, że uważam, że ktoś dobry w jakiejś dziedzinie zrobiłby właśnie tak, wiem, że jest to dla mnie najlepsze rozwiązanie.

Różnicą jest to, że wyobrażam sobie, że problem dotyczy kogoś innego. Dzięki temu jestem w stanie znaleźć decyzję niezależną od moich emocji czy preferencji


8. Podjęcie działania

Overthinking to nie zawsze chęć podjęcia najlepszej decyzji. Czasami to prokrastynacja.

Nic dziwnego, bo zdarzają się takie problemy, od których chcemy po prostu uciec.

Zamiast spróbować logicznego rozwiązania, łudzisz się, że wymyślisz coś przyjemniejszego, lepszego, bezpieczniejszego.

To sens, ale tylko do pewnego momentu. Jeżeli overthinking nie daje Ci funkcjonować, to może być czas na zamknięcie tematu albo podjęcie działania.

Nie jest to oczywiście sposób uniwersalny, bo czasami nie możesz podjąć akcji od razu.

Dajmy na to, że stresujesz się przed randką, która ma się odbyć za dwa tygodnie.

Overthinking przez 14 dni nie ma sensu, ale dziewczyna jest teraz na innym kontynencie, więc teraz nic nie zrobisz. No, chyba że do niej polecisz.

Ja staram się działać, a jeśli nie jestem w stanie, też działam, ale z czymś innym


9. Spojrzenie na problem z szerszej perspektywy

Czasami mamy problemy, których nie jesteśmy w stanie rozwiązać. I tutaj podoba mi się podejście stoików, którzy nie będą się tym przejmować, skoro i tak nie mają wpływu.

Kiedyś usłyszałem, że Steve Jobs każdego ranka stawał przed lustrem i pytał samego siebie, czy gdyby był to ostatni dzień jego życia, chciałby dalej robić to co robi. Jeżeli odpowiadał "nie" przez zbyt wiele dni z rzędu, wiedział, że musi coś zmienić.

I wydawało mi się to turbo głupie. Po jaką cholerę facet, który w teorii miał wszystko, każdy dzień rozpoczynał od myślenia o śmierci?

Minęło parę lat. Przez ten czas przydarzyło mi się kilka dylematów, których nie byłem w stanie rozwiązać.

Moja przyjaciółka (pozdro Julka!) zauważyła coś, czego sam nie dostrzegłem przez lata. Coś, co kosztowało mnie setki godzin zbędnego overthinkingu.

Brzmiało to mniej więcej tak:

Misiek, wydaje mi się, że przeraża Cię brak kontroli… ale nie da się mieć kontroli nad wszystkim

Skubana, strzeliła w dziesiątkę.

Naszła mnie taka refleksja:

Jestem śmiertelny.

Wychodząc z domu po bułki, mogę zginąć.
W każdej chwili może mi spaść na ten durny łeb meteoryt.
Nawet za pięć minut mogę mieć zawał.

Nie mogę tracić czasu na martwienie się tym, na co nie mam wpływu.

Życie jest na to zbyt krótkie i zbyt nieprzewidywalne.

Chcę skupić się na tym, żeby każdego dnia być dobrym człowiekiem i cieszyć się chwilą. Wtedy nie będę niczego żałował.

Od tamtej pory staram się bardziej doceniać to, co mam. Próbuję też dokonywać takich wyborów, jakby miał to być mój ostatni dzień - jak słusznie zauważył Jobs, kiedyś będzie.

Może się to wydawać depresyjne. Nie wiem, pewnie zabrzmię jak typowy informatyk, ale: u mnie działa.

Od kiedy zacząłem się do tego stosować, jestem dużo szczęśliwszy i chyba też lepszy dla otoczenia. Nie tracę czasu na bezsensowne rozkminy i strach.

Mam świadomość tego, że nie jestem w stanie przygotować się na każdy możliwy scenariusz.


10. Szukanie pomocy

Nie każdy poradzi sobie z overthinkingiem na własną rękę.

I nie ma w tym absolutnie nic złego, ani wstydliwego. Serio, znam niejedną wspaniałą i inteligentną osobę, duszę towarzystwa, która w rzeczywistości jest na skraju załamania i od dłuższego czasu leczy się psychiatrycznie.

Takie czasy, takie życie. Nic tylko się cieszyć, że zazwyczaj da się temu zaradzić.

Jeżeli overthinking Ci przeszkadza i nie jesteś w stanie poradzić sobie z samemu, nie bój się skontaktować ze specjalistą (np. z profesjonalnym psychologiem).

Gdybyś z jakiegoś powodu nie był w stanie pozwolić sobie na taką wizytę, możesz zacząć tutaj: r/askatherapist (wymagany angielski) lub skorzystać z jednego z telefonów zaufania:

Kryzysowy telefon zaufania: 116 123 (poniedziałek-piątek od 14:00-22:00)

Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży: 116 111 (czynny 7 dni w tygodniu, 24 h na dobę). Możesz też skorzystać z czatu online na stronie Czatuj – 116111 codziennie w godzinach 14-24.

Powodzenia!


Komentarze

W tym miejscu możesz podzielić się opinią na temat tego wpisu (pozytywną lub nie), albo po prostu napisać to, na co masz ochotę - w granicach zdrowego rozsądku :).

System komentarzy obsługuje Giscus. Znajdują się one na Githubie, gdzie możesz wziąć udział w tym wątku bezpośrednio.

0/0 sekcji0%