Monk Mode, czyli hardkorowa produktywność
- Czym jest Monk Mode i dlaczego sądzę, że może być niebezpieczny
- Jak go przeprowadzić, oraz ile powinien trwać
- Jakie jest 5 (moim zdaniem lepszych) alternatyw
Internetowi guru produktywności raz na jakiś czas wyskakują z nową metodą.
- Dawniej każdy trąbił o pomodoro.
- Później był boom na 4-tygodniowy tydzień pracy.
- A dziś coraz popularniejszy staje się Monk Mode.
Czy to naprawdę taki gamechanger, czy może ściema i toksyczna produktywność?
Jak dla mnie, jedno i drugie.
Opiszę to z perspektywy gościa, który Monk Mode stosował jeszcze zanim dowiedział się, że ma to jakąś nazwę.
Gościa, który zarówno dużo na tym zyskał, jak i wiele na tym stracił.
Co to jest Monk Mode?
Monk Mode to z angielskiego po prostu "tryb mnicha".
Takim celem może być na przykład:
- ukończenie projektu
- zarobienie danej sumy pieniędzy
- nauczenie się języka
- albo przeczytanie kilku książek.
Monk Mode rozpoczyna się na określony czas, na przykład na dwa tygodnie.
Odstawiamy podczas niego większość "fajnych" czynności, które wyzwalają mnóstwo dopaminy, dzięki czemu praca powinna być nie tylko dłuższa, ale i ciekawsza.
Wady i Zalety Monk Mode
Jeżeli zastanawiasz się, czy warto przeprowadzić Monk Mode, poniżej znajdziesz listę jego wad i zalet.
Być może pomogą Ci podjąć właściwy wybór.
Zalety
Mnóstwo czasu na realizację celu
Większość osób pracuje około 40 godzin tygodniowo. Podczas Monk Mode można wycisnąć dwa razy więcej. W teorii może to umożliwić wykonanie 6-miesięcznego progresu w 3 miesiące.Dużo lepsze skupienie i wydajność
Podczas Monk Mode jesteśmy ciągle na detoksie dopaminowym. Unikając rozpraszaczy (np. telefonu i gier), łatwiej skupić się na ważniejszych, choć trudniejszych czynnościach (np. na pracy, albo nauce).Poszerzenie horyzontów
Takie doświadczenie pozwala zobaczyć pełnię naszego potencjału. Obecnie, kiedy nie chce mi się pracować, przypominam sobie jak cisnąłem dawniej - wiem, że skoro wtedy potrafiłem pracować po 14 godzin dziennie, to dam radę dzisiaj zrobić przynajmniej te 6.Zerwanie ze szkodliwymi nałogami
Część osób odstawia na ten czas używki i inne uzależnienia, do których po powrocie już nigdy nie wraca.Dostrzeżenie czynności, które nie miały sensu
Dawniej przeglądałem social media przez dobre 2 godziny dziennie. Na czas mojego "trybu mnicha" odinstalowałem te aplikacje z telefonu. Później zorientowałem się, że wcale nie były mi potrzebne i ostatecznie już nigdy nie wróciły na mój telefon.Satysfakcja
Dobrze wykonana praca daje mnóstwo satysfakcji. Zakończenie Monk Mode to nie tylko ulga, ale też duma z samego siebie i wypracowanych przez ten czas efektów.
Wady
Izolacja społeczna
Wielu z nas pragnie socjalizacji i chce czuć przynależność do jakiejś grupy. Zbyt długa izolacja może doprowadzić do osłabienia relacji, czy nawet zmniejszenia pewności siebie.Brak jakiejkolwiek rozrywki
Produktywność jest fajna, ale niektórzy z tym przesadzają, próbując maksymalizować efekty kosztem jakości życia. Twój wybór, ale ja wychodzę z założenia, że każdemu należy się odpoczynek (tak, także poza snem).Ryzyko nabawienia się obsesji lub wypalenia zawodowego
Ciągłe skupianie się na pracy może spowodować jeden z dwóch efektów ubocznych: wpędzić nas w pracoholizm (co wcale nie jest fajne), albo kompletnie obrzydzić nam wykonywaną pracę.Może być trudny dla psychiki
Zanim zaczniesz Monk Mode, spróbuj zwykłego detoksu dopaminowego. Przez jeden dzień unikaj stymulujących form rozrywki (np. social mediów, grania na komputerze i oglądania seriali) i nie spotykaj się ze znajomymi. Po prostu przez cały dzień skupiaj się pracy i pójdź na samotny spacer, albo poświęć pół godziny na jakąś inną aktywność fizyczną. Po takim dniu wyobraź sobie funkcjonowanie tak przez miesiąc, dwa, albo trzy.Nie zawsze jest możliwy do wykonania i może irytować
Załóżmy, że chcesz wykonywać Monk Mode w domu, pracując przed komputerem. Czy aby na pewno uszanują to Twoi domownicy? Czy Twój partner lub partnerka, albo dzieci nie będą źli o to, że będziesz niemal całkowicie niedostępny?Problemy ze snem
Ciągła, wysoka aktywność mózgu i planowanie czasami powodują, że ciężko się wyłączyć i zasnąć. Zmagałem się z tym przez lata, więc nie polecam.
Jak przeprowadzić Monk Mode?
Jeżeli nadal chcesz zdecydować się na Monk Mode, pokażę Ci jak możesz zacząć w pięciu prostych krokach.
Krok 1: Określ cel
Przede wszystkim, Monk Mode przeprowadza się w określonym celu.
Cel nie musi być oczywiście jeden. Może być ich kilka, choć polecałbym się ograniczyć do maksymalnie trzech-czterech.
Jeżeli ambitnie wybierzesz 10, prawdopodobnie o nich zapomnisz, bo nie będą miały tak dużej wagi jak jeden, konkretny cel.
Najważniejsze jest to, żeby wyznaczyć cele mierzalne i takie, które są zależne od Ciebie.
Schudnąć 10 kilogramów w 3 miesiące.
Dobrze wyznaczony cel:
Przez 3 miesiące codziennie chodzić na godzinne spacery i spożywać 2000 kcal.
Krok 2: Wyznacz zdroworozsądkowe zasady
Przed rozpoczęciem Monk Mode, warto narzucić konkretne zasady i ograniczenia.
Szkoły są różne, ale ja polecam trzymanie się w tym wszystkim rozsądku.
Przykładowe zasady na czas Monk Mode:
- Pracuję w godzinach 8-18.
- Na czas pracy zamykam drzwi. Kontakt ze mną jest możliwy tylko telefonicznie.
- Informuję najbliższych, że mogą się ze mną kontaktować tylko w pilnych sprawach (odradzam kompletne odcinanie się - to głupie i niebezpiecznie).
- Pracuję w trybie Pomodoro 80 minut pracy/10 minut przerwy. Przerwy staram się spędzać aktywnie.
- Nie oszukuję samego siebie i skupiam się na realizacji wyznaczonych zadań. Każdy dzień zapisuję w dzienniczku i sprawdzam produktywność za pomocą programu RescueTime.
- Nie sięgam po używki.
- Nie oglądam filmów, ani seriali.
- Odinstalowuje z telefonu wszystkie aplikacje mediów społecznościowych.
- Blokuję programem gry i wszystkie strony internetowe niezwiązane z moją pracą.
- Codziennie po pracy chodzę na spacer.
Taki plan może się różnić w zależności od tego co chcesz osiągnąć i z czego jesteś w stanie zrezygnować.
Zasady powinny być dostosowane do Twoich potrzeb i nie powinny być zbyt ambitne.
Według mnie, w długim terminie regularność i konsekwencja zawsze doprowadzą człowieka dalej niż chwilowe wybuchy motywacji, które szybko kończą się wypaleniem.
Krok 3: Stwórz plan dnia
Dobrze wypełniony plan dnia automatycznie zapobiega prokrastynacji.
Nie mając takiego planu, często kończyłem pracę wcześniej, albo po prostu nie wiedziałem, co mam robić w danej chwili. Lepiej mieć to uporządkowane, zwłaszcza podczas Monk Mode.
Przykładowy plan dnia na czas Monk Mode:
- 5:30 - pobudka i poranna rutyna (prysznic, poranna toaleta, 5-minutowa rozgrzewka, śniadanie)
- 6:30 - rozpoczęcie pracy (około 4 sesji Pomodoro po 80 minut pracy/10 minut przerwy)
- 12:30 - godzinna przerwa na obiad
- 13:30 - powrót do pracy (około 3 sesje Pomodoro po 80 minut pracy/10 minut przerwy)
- 18:00 - zakończenie pracy i udanie się na spacer
- 19:00 - kolacja
- 20:00 - czytanie książek po angielsku
- 21:00 - położenie się do spania
Co do samego planu, to oczywiście tylko przykład. Możesz wyznaczyć sobie coś mniej lub bardziej hardkorowego, oraz dostosować wszystko do własnych potrzeb i preferencji.
Krok 4: Wyznacz termin
Zanim rozpoczniesz Monk Mode, określ dokładną datę jego rozpoczęcia i zakończenia.
Monk Mode może trwać tydzień, dwa tygodnie, miesiąc, czy nawet trzy miesiące. Wszystko zależy od Twojego celu i tego jak długo chcesz się poświęcać.
Proponuję, aby Twój pierwszy Monk Mode nie był dłuższy niż dwa tygodnie. Najpierw zobacz, z czym to się je i nie obliguj się od razu na pół roku.
Nawet jeśli teraz wydaje Ci się to proste, w praktyce może się okazać, że Monk Mode u Ciebie nie zadziała, albo będzie wymagał zbyt dużych wyrzeczeń.
Krok 5: Bądź konsekwentny i mierz progres
Nie chodzi o to, żeby przetrwać Monk Mode ciągle spoglądając na zegarek i czekając aż się skończy.
Grunt to dobrze go wykorzystać, dlatego podstawą jest cel i plan dnia.
Staraj się śledzić progres. Jeżeli się odchudzasz, stwórz np. arkusz kalkulacyjny i każdego dnia wpisuj tam liczbę spożytych kalorii, aktualną wagę, oraz wykonane ćwiczenia.

Ja, nawet nie będąc w trybie mnicha, każdego dnia oceniam każdą swoją sesję Pomodoro (1-10) i zapisuję, ile czasu przeznaczyłem na produktywną pracę.
Czy warto zdecydować się na Monk Mode?
Na to pytanie musisz odpowiedzieć samemu.
Z mojego punktu widzenia, zazwyczaj nie. To bardzo wyczerpujący okres, który może być niebezpieczny.
Monk Mode ma sens jedynie jeśli jesteś zdyscyplinowany i masz do wykonania bardzo istotny cel.
Na pewno nie, jeśli masz ważniejsze obowiązki
Zwłaszcza jeśli masz dzieci, albo partnera/partnerkę. Wówczas relacje mogą na tym za bardzo ucierpieć, a zakładam, że tego nie chcesz.
Jeśli chodzi o mój stosunek do Monk Mode, to po wielu przygodach z tym trybem doszedłem do wniosku, że w życiu potrzebny jest jakiś balans.
Nie chcę się wiecznie izolować w pogoni za celem, bo spędzę całe życie goniąc marchewkę na kiju.
Zarzekałem się, a jednak, zdecydowałem się na kolejny Monk Mode XD.
Kilka dni temu minął pierwszy z 3 miesięcy. Postanowiłem to zrobić ze względu na ambitny plan (związany również z tym blogiem) i chęć zajęcia głowy po trudnym okresie w moim życiu.
Nie żałuję i czuję się doskonale, ale:
- Sprzyjają temu moje obecne okoliczności (mieszkam teraz samemu, nie mam partnerki, dzieci, ani nawet kota).
- Moi przyjaciele też mają teraz mało czasu. Staram się z kimś zgadać przynajmniej dwa razy w miesiącu, żeby się totalnie nie zdziczeć.
- Nie przesadzam - daję sobie codziennie 2 godziny dla siebie, pod warunkiem wypełnienia założonych celów.
- Regularnie trenuję i trzymam dietę, żeby nie zaniedbać zdrowia.
Czy Monk Mode działa?
Jeżeli zastosujesz się do opisanych wcześniej pięciu kroków i dobrze wykorzystasz ten czas, jak najbardziej.
Od ciężkiej pracy ważniejsza jest mądra praca, a nawet ciężka i mądra praca zda się na niewiele jeżeli po drodze natrafimy na nieprzewidziane zdarzenia.
Ale próbując, dajemy sobie szansę. A próbując mądrze i ciężko je zwiększamy.
Z kolei nie próbując, mamy 100% szans na to, że się nie uda.
Monk Mode na pewno jest w stanie poprawić produktywność, a przede wszystkim, zwiększyć ilość czasu przeznaczanego na daną czynność.
Z drugiej strony, warto pamiętać, że bycie w takim trybie zbyt długo może skończyć się totalnym wypaleniem zawodowym.
Z tego powodu, poniżej przedstawię Ci kilka alternatyw.
Alternatywy dla Monk Mode
Nie jestem jakimś turbo przeciwnikiem Monk Mode, ale wiem, że w wielu przypadkach może bardziej zaszkodzić niż pomóc.
Ale raczej nie wszedłeś tutaj po to, żeby wyjść z odpowiedzią: "to do kitu, olej temat".
Chcę, żeby ten wpis niósł wartość także dla tych, którym Monk Mode się nie spodoba.
1. Detoks dopaminowy
Detoks dopaminowy jest niemal równie kontrowersyjny jak sam Monk Mode.
Założenia są dość podobne, ale wiele osób wykonuje go tylko przez jeden dzień.
Polega na tym, że odstawiamy wszystko, co wyzwala dużo dopaminy.
Czyli na przykład:
- social media
- gry komputerowe
- filmy i seriale
- bardzo stymulujące posiłki i napoje
- używki
- aktywności seksualne
Takie wynudzenie potrafi znacząco zwiększyć ochotę na pracę.
Co więcej, może nam uświadomić, że niektórych rozpraszaczy wcale nie potrzebujemy do szczęścia w naszym życiu (np. gier, czy mediów społecznościowych).
Ja z reguły przeprowadzam taki detoks raz w roku, żeby się trochę zresetować.
Dzięki temu zrezygnowałem z posiadania na telefonie mediów społecznościowych, bo zauważyłem, że nie są mi potrzebne, a zabierają mnóstwo czasu.
2. Plan dnia
Jeżeli miałbym wytypować jedną rzecz, która najbardziej przeszkadza w utrzymaniu produktywności, byłyby to ciągłe rozproszenia.
U mnie dochodzi do nich zazwyczaj wtedy, kiedy nie wiem, co mam robić.
Jeżeli mam wyznaczony konkretny plan, punkt po punkcie - nie muszę się zastanawiać, bo zestaw wcześniej przygotowanych instrukcji cały czas prowadzi mnie za rączkę.
Im dokładniej wyznaczysz zadania, tym łatwiej je później wykonasz.
- Zawsze na koniec dnia planuj zadania na kolejny.
W ten sposób rozpoczniesz dzień od konkretów i unikniesz sytuacji, w których nie będziesz wiedział, co masz robić. - Sporządź konkretny plan dnia.
Wyznacz bloki czasu na pracę i na odpoczynek. To szczególnie ważne dla osób, które nie mają odgórnie narzuconego harmonogramu.

Ja używam do tego Kalendarza Google.
Jak mam być szczery, obecnie ze względu na sporą ilość pracy, o 6:30 jest mi bliżej do chodzenia spać, niż wstawania.
Jeśli chodzi o aplikację do listy zadań (tzw. TODO), ja używam i chwalę sobie Todoist.

3. Unikanie rozpraszaczy
Chcesz skupić się na realizacji celu? Warto odizolować rzeczy, które Cię rozpraszają - taka zresztą jest główna idea Monk Mode.
W przeciwieństwie do niego, proponuję Ci jednak nieco mniej hardkorową, ale za to permanentną wersję.
Zamiast odcinać się od bliskich i rezygnować z rozrywki, po prostu na czas pracy zablokuj lub utrudnij dostęp do zbędnych rozpraszaczy.
Jak robię to ja?
Wyłączam internet w telefonie i chowam go do szafy. Nadal można do mnie zadzwonić w pilnej sprawie, ale nie dostaję już powiadomień o tym, że ktoś wysłał mi śmiesznego mema.
Pracuję przed komputerem, więc blokuję za pomocą programu Cold Turkey dostęp do zbędnych stron i aplikacji. Podczas pracy nie jestem więc w stanie wejść na ulubione social media, ani odpalić gry.

W godzinach pracy blokowanie włącza się automatycznie.
Blokuję nim dostęp do Reddita, for i kilku portali newsowych. Daję sobie jednak furtkę na odblokowanie, bo czasami potrzebuję którejś z tych stron podczas pracy (np. do researchu).
W przypadku strict, kod ustawiłem na niemal maksymalną ilość znaków.
Blokuję tym gry i aplikacje stricte rozrywkowe. Odblokowanie tego w godzinach pracy zajęłoby mi co najmniej dwadzieścia minut. Dzięki temu nawet mnie to nie kusi.
4. Grywalizacja
Ja używam grywalizacji głównie do monitorowania progresu i budowania nawyków.
O tym jak dokładnie wygląda to u mnie, napiszę kiedyś zapewne osobny wpis, jednak żeby nie pozostawić Cię z niczym, polecę Ci aplikację i technikę, które stosowałem w przeszłości.
GamifyRoutine.com
To stworzona przeze mnie, darmowa aplikacja do grywalizacji, oparta o system, którego sam używam na co dzień.
- Ustalasz nawyki i ich częstotliwość
- Ustalasz wymagany czas pracy i nawyki dla poszczególnych dni
- Jeżeli spełnisz wymagania, możesz przyznać sobie zdefiniowaną wcześniej nagrodę
- Cały czas progresujesz też w celu zdobywania długoterminowych nagród (np. za poziomy postaci, czy poszczególnych nawyków)

Możesz też spiąć ją z Webhookiem Discorda i wysyłać na serwer swój postęp z danego dnia - ja tak robię z kilkoma znajomymi (tzw. accountability buddies, czyli partnerami odpowiedzialności).

Habitica
Prawdziwa gra w życie, w której możesz zdobywać punkty i przedmioty za realizację swoich nawyków i zadań, a nawet rywalizować z innymi graczami.
Swoją drogą, to bardzo fajna platforma, żeby poznawać ciekawych i ambitnych ludzi.

Korzystałem z Habitica przez około pół roku, ale po tym czasie przesiadłem się na własny system w arkuszach kalkulacyjnych, który później ewoluował we własną aplikację.
Kwestia osobistych preferencji, ale pamiętam, że sprawdzała się w porządku.
5. The x-effect
Jeżeli wolisz mniej zdigitalizowane formy śledzenia nawyków, the x-effect powinien Ci się spodobać.
Idea jest prosta:
- Wyznaczasz jakiś nawyk (np. że poświęcisz godzinę dziennie na czytanie książek po niemiecku).
- Rysujesz na kartce np. 30 pustych okienek (na 30 dni).
- Wieszasz kartkę w widocznym miejscu (np. naprzeciwko łóżka, albo obok biurka).
- Po każdym dniu, w którym zrealizujesz nawyk, wpisujesz X w miejsce na dany dzień. Jeśli się nie uda, zostawiasz pole puste, albo wpisujesz O (kółeczko).
Wiem, że może to brzmieć banalnie lub głupio, ale ta metoda działa i pomogła wielu osobom z całego świata zbudować najróżniejsze nawyki.
Dzięki widocznej kartce przypominamy sobie, że mamy coś do zrobienia, a odznaczając na niej codziennie progres, chcemy przecież wpisać X, żeby nie zerwać tzw. łańcucha - bo przecież byłoby szkoda, skoro tak dobrze szło 😀.
Komentarze
W tym miejscu możesz podzielić się opinią na temat tego wpisu (pozytywną lub nie), albo po prostu napisać to, na co masz ochotę - w granicach zdrowego rozsądku :).
System komentarzy obsługuje Giscus. Znajdują się one na Githubie, gdzie możesz wziąć udział w tym wątku bezpośrednio.