Blue Pill, Red Pill, Black Pill: o co z tym w ogóle chodzi?

zdjęcie
minmaxer
xntj
programista
soloprzedsiębiorca
Pokazuję, jak podnoszę komfort życia dzięki lepszym systemom i grywalizacji.

W tym wpisie dowiesz się, czym są poszczególne pigułki.

Też jestem młodym mężczyzną. Też nie jestem chadem. Też nie uganiały się za mną nigdy tłumy dziewczyn.

I choć do białorycerza mi daleko, postaram się, żeby ten wpis wiał zdrowym rozsądkiem i pokazał Ci, że żaden pill nie powinien męczyć Twojej głowy.

Aha, nie spodziewaj się tutaj jakiegoś kursu uwodzenia, czy coś. Nie ten adres.

Po prostu widząc jak wielu chłopaków przejmuje się tymi głupotami, postanowiłem napisać kilka słów.


Czym są te całe pigułki?

Każda z pigułek reprezentuje jakiś system przekonań. Zazwyczaj chodzi o to, co jest potrzebne, żeby mieć powodzenie u kobiet.

Ale dobra, dla przykładu:

  • Bluepillowcy uważają, że kobiety poszukują przede wszystkim inteligentnych, troskliwych, opiekuńczych i zabawnych mężczyzn. Słowem, liczy się charakter.
  • Redpillowcy twierdzą, że ważny jest zarówno wygląd, charakter, jak i status. Nie załamują się jednak nawet jeżeli nie mają dobrych uwarunkowań genetycznych, albo grubego portfela. Starają się progresować i wyciskać ile się da z tego co mają.
  • Blackpillowcy są z kolei troszkę bardziej drastyczni. Według nich najważniejszy jest wygląd. Ale… sądzą, że nie możemy na niego znacząco wpłynąć. Jeżeli loteria genetyczna Ci nie siadła, to koniec.

Zwolennicy poszczególnych kolorów potrafią nawet dzielić się na jakieś obozy i kłócić na temat wyższości jednych przekonań nad innymi.

I napisałbym, że prawda zazwyczaj leży gdzieś pośrodku, ale wtedy wyszedłbym na redpillowca.

W takim razie napiszę, że według mnie część prawdy znajdziemy w każdej z tych grup, ale żadne poglądy nie są w 100% prawdziwe i uniwersalne.

Nie warto się do nich za bardzo przywiązywać i stosować do filozofii it’s over dla chłopa (czyt. nie mam szans na znalezienie dziewczyny).


Blue Pill

Blue Pill to przekonania osób, które wciąż nie wyszły z Matrixa.

Wydaje im się, że dla każdej kobiety liczy się przede wszystkim charakter.

Według niebieskiej pigułki, atrakcyjność fizyczna jest po prostu drugorzędna.

Blue Pill to mniej więcej wszystko to co od dziecka wpajały nam media i nasi opiekunowie: po prostu bądź miły i na pewno kogoś znajdziesz.

Co przemawia za Blue Pill?

Charakter faktycznie ma znaczenie. Nawet w przypadku osób, dla których atrakcyjność fizyczna jest najważniejsza. Zawsze można nim sporo nadrobić, zwłaszcza jeżeli z wyglądu jesteś po prostu średni.

O ile wierzyć ankietom, według tej, charakter partnera jest dla kobiet ważniejszy od jego wyglądu.

Szczerze? Cholera, po ponad roku na Tinderze, w praktyce bym z tym polemizował.

Pracuję w atrakcyjnym zawodzie, miałem fajny opis, ale tam liczyły się głównie zdjęcia.

Po początkowym okresie boosta rzadko wpadało mi więcej niż jedna-dwie pary tygodniowo (na aplikacjach randkowych najwięcej par wpada świeżym profilom - tak na zachętę).

O WIELE lepiej wyglądały jednak moje statystyki na speed datingach - dosłownie wszystkie kandydatki, które zaznaczałem, zawsze wyrażały wzajemne zainteresowanie.

Nie, nie wyglądam lepiej na żywo. Zaufaj mi, potrafię w Photoshopa.

Mam po prostu relatywnie dobrą bajerę (nie mylić z tanimi komplementami i tekstami na podryw), a niektórzy nawet twierdzą, że jestem charyzmatyczny (cokolwiek to znaczy).

Z doświadczenia wiem, że charakter robi różnicę.

Próbując postawić się na miejscu kobiety, widzę to mniej więcej tak:

  • Jeżeli masz dobry dowcip, nie będę się przy Tobie nudzić. Prawdopodobnie jesteś też inteligentny.
  • Jeżeli jesteś inteligentny, prawdopodobnie jesteś też zaradny.
  • Jeżeli jesteś zaradny, prawdopodobnie będę czuła się przy Tobie bezpiecznie.
  • Jeżeli będę czuła się przy Tobie bezpiecznie, prawdopodobnie stworzymy wspaniały dom dla naszych dzieci.

Nie zapominaj jak bardzo kierujemy się naszymi pierwotnymi instynktami. Nawet jeśli o tym głośno nie myślisz, to potrafi siedzieć w podświadomości.


Ale przecież są sapioseksualne...

Co ciekawe, sporo kobiet deklaruje się jako sapioseksualne, czyli takie, które nie zwracają uwagi na wygląd, bo liczy się dla nich przede wszystkim inteligencja partnera.

Czy to prawda? Cytując Pana Tadeusza Sznuka:

Nie wiem, choć się domyślam

Oczywiście sapioseksualne kobiety istnieją, ale to trochę buzzword, więc w rzeczywistości nie ma ich aż tak wiele.

Niemniej, inteligencja jest bardzo ważna.

Z mojej perspektywy, jako mężczyzny, zdarzyło mi się cholernie zauroczyć w kobiecie, której wygląd nie był w moim typie.

Miała świetny charakter i wspaniale się dogadywaliśmy. Była inteligentna i zabawna, ale jej atrakcyjność fizyczna była dla mnie po prostu w porządku. Niemniej nie była to osoba, za którą obejrzałbym się na ulicy, czy przesunąłbym w prawo na aplikacji randkowej. Tutaj znaczenie zrobił właśnie doceniany przez bluepillowców charakter.

Problem w tym, że gdyby ta sama kobieta odrzucała mnie swoim wyglądem, niestety, raczej bym się nie przemógł. Charakter był ważniejszy, ale atrakcyjność fizyczna nadal miała znaczenie.

Sądzę, że wiele kobiet może myśleć w ten sam sposób.

Zresztą znam nawet niejedną parę, gdzie kobieta otwarcie deklaruje, że partner z początku jej się nie podobał, ale z czasem coś z tego wyszło ze względu na jego charakter.

Pamiętaj, że każdy ma swój typ i nie ma uniwersalnie ładnych ludzi. Gusta są różne, dlatego jedni wolą Porsche 911, a innym bardziej spodoba się Citroën C4 Cactus. Chyba?

Ktoś, kto jest kompletnie nieatrakcyjny dla jednej osoby, może spodobać się drugiej. A nawet jeżeli ktoś ma totalnie radiową urodę, nadal są ludzie dla których wygląd zewnętrzny jest zupełnie nieistotny.

Wiem, że idę za daleko, ale nawet jeżeli nie wierzysz w sapioseksualizm i różne gusta, podejrzewam, że wierzysz np. w problemy ze wzrokiem.

Wygląd zewnętrzny ma znaczenie, ale nawet gdybyś był najbrzydszym mężczyzną na ziemi (a nie jesteś, tym bardziej, że to subiektywny tytuł), nadal masz szansę i zasługujesz na drugą połówkę.

Zakładając, że w ogóle do tego dążysz, bo być może czytają to też szczęśliwi single.


Co przemawia przeciwko Blue Pill?

W naszej naturze zakorzenione są instynkty, które podświadomie podpowiadają nam, czy chcemy wiązać się z daną osobą.

Cytując tym razem słynnego króla sedesów:

Mnie oszukasz, przyjaciela oszukasz, mamusię oszukasz, ale życia nie oszukasz!

Przykładowo, w tej ankiecie więcej kobiet wskazywało na to, że bardziej podobają im się mężczyźni o ciemniejszej karnacji - część nawet argumentowała to tym, że tacy „wyglądają zdrowiej”.

PS jeżeli podobnie jak ja, jesteś blady jak ściana, nie masz się czym przejmować. Wynik tej ankiety wyglądałby zupełnie inaczej np. w krajach azjatyckich.

Raz jeszcze, piękno jest subiektywne, a ogólne standardy mogą się różnić w zależności od np. regionu, czy wieku.

Ale nie chodzi tutaj o karnację.

Jak widzisz, dla większości kobiet wygląd ma znaczenie. Dla jednych mniejsze, dla innych większe, ale jakieś ma.

I uwaga… Nie można winić za to kobiet.

Spróbuj wyobrazić sobie najmniej atrakcyjną kobietę na świecie.

Nie znam Twoich preferencji, ale powiedzmy, że jej waga ZNACZĄCO odstaje od normy. Do tego ma srogą wadę postawy, wąsa, a z twarzy przypomina Twojego wujka, za którym za bardzo nie przepadasz.

Masz już w głowie jej obraz? Super.

To teraz wyobraź sobie, że ta sama osoba ma wręcz idealny charakter.

I co, chciałbyś się z nią związać? Byłbyś w stanie ją pocałować?

Możliwe, że wygląd drugiej osoby okaże się w takiej sytuacji nieistotny. Cieszę się Twoim szczęściem i autentycznie chciałbym mieć takie samo podejście, ale jesteś raczej wyjątkiem.

Ja bym nie umiał się przemóc, nawet jeśli bardzo bym chciał. Natury nie oszukam.

To samo tyczy się kobiet i mają do tego prawo.


Red Pill

Redpillowcy uważają, że dla kobiet najbardziej liczy się atrakcyjność fizyczna i status społeczny.

Na szczęście, według nich na te rzeczy można wpłynąć.

Jesteś gruby i biedny, a na Tinderze nie otrzymujesz nawet lajków od botów? Nie szkodzi, bo przecież możesz to zmienić.

Według redpillowców każdy może zwiększyć swoje powodzenie u kobiet. Na przykład poprzez:

  • Poprawienie sytuacji finansowej
  • Zadbanie o prawidłową masę ciała
  • Treningi siłowe
  • Przykładanie większej wagi do własnego ubioru
  • Poprawienie higieny i dbanie o wygląd skóry
  • Uwydatnienie żuchwy (na przykład za pomocą mewingu)
  • Poprawienie swojej postawy
  • Detoks od szkodliwych nawyków i używek
  • Zachowywanie się jak tzw. samiec alfa (charyzma, większa pewność siebie, swoista nonszalancja)

Redpillowcy sądzą, że dla kobiet najbardziej liczy się atrakcyjność fizyczna i status, ale się tym nie załamują.

Uważają, że wszystko jest w ich rękach i zaczynają pracę nad samorozwojem, który ma poprawić ich sytuację na rynku matrymonialnym.


Co przemawia za Red Pill?

Wygląd partnera lub partnerki jest istotny dla większości z nas.

Nie zawsze jest to kluczowe kryterium, ale podejrzewam, że też zwracasz uwagę na aparycję kandydatek.

Red Pill daje nadzieję i motywuje do pracy nad sobą.

Jeżeli miałbym na siłę przypisać siebie do którejś z grup, powiedziałbym, że do tej jest mi najbliżej.

Dlaczego?

Bo nawet jeżeli poświęcisz na swój rozwój rok albo dwa, a i tak nie uda Ci się znaleźć partnerki, Red Pill może pomóc także w innych obszarach życia.

Dbanie o swoją higienę, poprawienie sytuacji finansowej, odstawienie używek, czy poprawienie pewności siebie zaprocentuje także poza relacjami partnerskimi.


W moim przypadku, po zrzuceniu ze 111 kg do 75 kg, wymianie garderoby i zmianie fryzury, koleżanki ciągle komplementowały moją przemianę, a na apkach randkowych szło mi o wiele lepiej niż przedtem.

Na pewno nie byłem w tym mitycznym top 10%, czy tam 5% (w przypadku heteroseksualnych mężczyzn aplikacje randkowe są niezbyt efektywne dla osób spoza ścisłej czołówki), ale raz na jakiś czas wpadła jakaś para, poznałem trochę kobiet, a nawet wyszły z tego jakieś dłuższe relacje.

Wcześniej nie chciałem tych aplikacji nawet zakładać, bo wstydziłem się tego jak bardzo się zapuściłem.

Rozwój może pomóc Ci nie tylko lepiej wyglądać, ale przede wszystkim, zaakceptować siebie.

Inna sprawa, że powinniśmy akceptować siebie niezależnie od naszego wyglądu - pracowanie nad sobą jest super, ale zamykanie się w szafie na kilka lat to też nic dobrego i z perspektywy czasu trochę tego żałuję.


Co przemawia przeciwko Red Pill?

Przede wszystkim, Red Pill potrafi wypaczyć spojrzenie na kobiety i relacje partnerskie.

Zwłaszcza jeżeli bycie samcem alfa wejdzie Ci zbyt mocno.

Wielu redpillowców zaczyna postrzegać kobiety jako obiekt seksualny, a nie drugiego człowieka.

Czasami próbują oszukiwać algorytm i manipulować ludźmi, udając kogoś zupełnie innego.

Warto też pamiętać, że Red Pill nie zadziała tak samo u każdego.

Praktycznie każdy może zrobić zauważalny progres, ale nie każdy zostanie Adonisem.

U niektórych sufit jest zawieszony po prostu wyżej, bo mają lepsze uwarunkowania genetyczne.

Pamiętaj, że progres robisz przede wszystkim dla siebie, a nie tylko po to, żeby imponować kobietom. Nie zniechęcaj się, nawet jeżeli nie idzie Ci to tak sprawnie jak innym.

Wspomnę też o pułapce, w którą wpadają redpillowcy i w którą wpadłem też ja. To pułapka pod tytułem: nie jestem wystarczająco dobry.

Nawet jeśli nie jesteś, próbuj.

Odrobina broscience, ale opowiem Ci teraz historię mojego kumpla.

Gość ważył 117 kilogramów i uznał, że z tą wagą nie ma czego szukać na aplikacjach randkowych, więc usunie konta i zrobi nowe dopiero jak zejdzie do 90.

Powiedziałem mu wtedy coś w tym stylu:

Stary, z Twoim podejściem nigdy nie zrzucisz do 90. To już Twoja dwudziesta próba. Rób swoje, ale nie usuwaj tych aplikacji, bo zawsze jest jakaś szansa.

Miał bardzo mało par. Wpadała mu jedna na kilka tygodni, zazwyczaj tylko po tym, kiedy robił nowe konto. Ale próbował.

Kilka tygodni później umówił się na randkę z pewną dziewczyną, którą udało mu się tam poznać…

Kiedy aktualizuję ten wpis, mijają od tego wydarzenia już trzy lata.

Zgadłeś, kumpel waży jeszcze więcej niż ważył!

...ale dzięki temu, że nie czekał na odpowiedni moment, jest od tamtego czasu w bardzo szczęśliwym związku i pomału planują ślub.

Morał? Poprawiać można się w nieskończoność. Ale szkoda tego czasu, żeby nawet nie próbować.


Black Pill

Black Pill to najbardziej skrajne i kontrowersyjne zestawienie poglądów w tym wpisie.

Blackpillowcy podchodzą do relacji romantycznych bardzo pesymistycznie. Uważają, że w randkowaniu liczy się wygląd i status społeczny.

W sumie podobnie jak redpillowcy…

Ale w odróżnieniu od redpillowców, nie próbują sobie pomóc.

Poddają się, bo według nich nie ma sensu próbować, jeśli nie posiada się wystarczająco dobrych uwarunkowań genetycznych, ani nie urodziło się w sprzyjających warunkach.

Przestają szukać partnerek i nierzadko wylewają związane z tym frustracje w internecie.

Black Pill może być toksyczny i niebezpieczny. O ile każdy ma pełne prawo do olania swojego samorozwoju, nikt nie powinien postrzegać kobiet, a w zasadzie żadnych istot wyłącznie jako obiektów.

Nie warto też mierzyć każdej kobiety taką samą miarą. W porządku, też mam koleżanki, dla których egzotyczny Enrique zawsze będzie lepszym wyborem ode mnie, ale c’mon - gusta są różne.

Zanim pomyślisz: kto to w ogóle napisał – przyznaję, mało która kobieta gustuje w spasionych i śmierdzących facetach, ale wygląd nie zawsze jest priorytetem.

Wiele osób trolluje mężczyzn narzekając na to, że Black Pill jest prawdziwy:

it’s over, jeśli nie masz mordy 9/10

brzmi znajomo?

Takie coś może podłamać i obniżyć samoocenę, dlatego nie daj się i staraj się olewać takie wpisy..


Aktualizacja:

Po dodaniu tego wpisu odezwało się do mnie kilku zatwardziałych blackpillowców.

Tak jak było i jest napisane niżej: Red Pill nie jest do końca sprawiedliwy. Jedni mają lepsze warunki, inni gorsze, ale nadal trzymam się zdania, że każdy ma prawo próbować i poszukiwać miłości.

Jasne, nie wszyscy mamy w tym sporcie równe szanse, ale jeżeli nie znajdujesz się w permanentnym stanie wegetatywnym, nie ma czegoś takiego jak it’s over.

Mnie też nie chciałoby się próbować w nieskończoność, ale czy ktoś każe Ci robić z tego życiowy priorytet?

Jeżeli jesteś załamany Black Pillem, ale chciałbyś to zmienić, polecam Ci skorzystać z profesjonalnej pomocy. To żaden powód do wstydu.

Możesz na przykład zacząć od zadzwonienia pod jeden z tych telefonów:
  • Telefon zaufania dla osób dorosłych przeżywających kryzys emocjonalny: 116 123 (poniedziałek-piątek od 14:00-22:00)
  • Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży: 116 111 (czynny 7 dni w tygodniu, 24 h na dobę). Możesz też skorzystać z czatu online na stronie Czatuj – 116111 codziennie w godzinach 14-24.
  • Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji ITAKA: 22 484 88 01 (harmonogram jest dostępny na ich stronie)

Każdy z nas miał w życiu gorsze okresy. Jeżeli taki właśnie przeżywasz, walcz i daj sobie pomóc mistrzu. Powodzenia.


Co przemawia za Black Pill?

Niewiele.

Owszem, kobiety - podobnie jak mężczyźni - zazwyczaj zwracają uwagę na atrakcyjność fizyczną.

Owszem, Red Pill nie jest sprawiedliwy. Jeżeli dwie osoby wykonają taką samą pracę, jedna i tak wyjdzie na tym lepiej, bo ma większy naturalny potencjał.

Nie każdy wypracuje wygląd, który sprawi, że panny będą same oglądały się za nim na ulicy. Mnie się też nie udało i raczej nigdy nie uda.

Ale to nie powody, dla których człowiek powinien zrezygnować z prób i zacząć się użalać nad swoim losem.

Miłość jest dla wszystkich, choć mogę zgodzić się z tym, że nie zawsze taka, jaką ktoś sobie wymarzy.

Czasami trzeba zejść na ziemię i obniżyć własne wymagania. Jeżeli jesteś zaniedbanym piwniczakiem bez pracy i ciekawego charakteru, raczej ciężko będzie Ci zainteresować sobą supermodelkę z Paryża. Co nie zmienia faktu, że i tak zasługujesz na miłość i masz prawo jej poszukiwać.

Jeżeli miałbym już na siłę znaleźć coś, co przemawia za Black Pillem… Na osłodę napiszę tylko tyle, że bycie singlem też jest spoko. Na pewno jest o wiele lepsze niż tkwienie w nieszczęśliwym związku, albo szukanie sobie kogoś na siłę.

Nie jest tak, jak próbują nam wpajać media i kultura - ludzie wcale nie muszą łączyć się w pary. 

Znam niejednego wiecznego singla, który jest znacznie szczęśliwszy od osób w toksycznych, czy nawet względnie udanych związkach.

Ba, sam jestem dokładnie takim singlem. Nie zamykam się na poznawanie nowych kobiet, ale cholera, jestem szczęśliwy. Nie koncentruję całej swojej uwagi na poszukiwaniu partnerki.

Mam różne hobby, cele, zajęcia - nie mam nawet czasu się przejmować tym, że jestem sam.

Jeżeli znajdę drugą połówkę, spoko.

Ale jeżeli nie znajdę, mogę sobie być tym singlem do końca moich dni i też będzie gites (a już na pewno lepiej, niż gdybym na przeżył całe życie z kimś toksycznym).


Co przemawia przeciwko Black Pill?

Jeżeli ktoś weźmie sobie Black Pill bardzo do serca, może się niepotrzebnie poddać i załamać.

Uwarunkowania genetyczne i środowiskowe odgrywają jakąś rolę, ale nie musimy się nimi załamywać.

Gdyby tak było, Muggsy Bogues nigdy nie zagrałby w NBA bo był zbyt niski, a Mohed Altrad nie zostałby miliarderem, bo urodził się w zbyt trudnych warunkach.

I nie próbuję Ci powiedzieć, że „sky is the limit” i nie ma rzeczy niemożliwych, ale cholera - zdobycie kobiety to nie jest budowa statków kosmicznych.

Jeżeli naprawdę Ci na tym zależy, wierzę, że dasz radę.

Jeżeli chcesz, jak najbardziej możesz sobie odpuścić i przestać szukać drugiej połówki. Ale jeśli masz być przez to nieszczęśliwy - chyba nie warto.

Pomyśl sobie, ile razy w życiu widziałeś naprawdę kiepsko wyglądającego faceta trzymającego za rękę jakąś kobietę. Ja nawet nie jestem w stanie zliczyć.

I okej, rzadko kiedy były to klony Natalie Dormer, ale hej - tak jak pisałem wyżej - miłość jest dla wszystkich i czasami wystarczy popracować nad sobą albo trochę obniżyć własne wymagania.

Wiem, że zaboli, ale jeżeli samemu kierujesz się przy wyborze wyglądem, no nie możesz mieć pretensji o to, że dla drugiej osoby też jest on istotny.


Która z tych grup jest najbliżej prawdy?

Na początek napiszę, która z grup jest według mnie najdalej prawdy: Black Pill.

Jest to najbardziej bezsensowny zestaw przekonań, bo z góry zakłada, że jeżeli nie mamy odpowiednich warunków, to nie ma sensu się nawet starać.

Gdyby wszyscy myśleli w ten sposób, każdy oprócz najatrakcyjniejszego faceta na ziemi mógłby się poddać, bo po co się w ogóle starać, skoro są lepsi.

Mielibyśmy w ten sposób około czterech miliardów wolnych kobiet. No, chyba że zająłby je wszystkie sam - to już inna sprawa.

Nazwij mnie foliarzem, ale czasami wydaje mi się, że ktoś wymyślił Black Pill tylko po to, żeby zniechęcać facetów do nawiązywania heteroseksualnych relacji partnerskich.

Kto wie, może faktycznie chciał w ten sposób „wykosić konkurencję”?


No ale która z tych grup ma rację?

Wydaje mi się, że żadna.

Tak jak napisałem, na świecie jest około 4 miliardy kobiet.

Żeby Ci to bardziej zobrazować: 4,000,000,000.

Sądzisz, że każda wygląda tak samo? Że każda ma taki sam charakter? Że każda ma identyczne preferencje?

No nie.


Dlaczego nie powinieneś się tym wszystkim przejmować?

Zwolennicy poszczególnych piguł czasami aż za bardzo wierzą w głoszone przez nich prawdy.

Jest to szczególnie przykre, kiedy patrzy się na zrezygnowanych blackpillowców, którzy, choć chcieliby efektu - olewają podejmowanie prób i wolą obwiniać o swoje niepowodzenia innych i zły los.

A dlaczego nie powinieneś się za bardzo przejmować blue pillem, red pillem, ani black pillem?

Oto kilka powodów:

  1. Żaden z nich nie jest w 100% prawdziwy. Kobiety, tak samo jak mężczyźni, mają różne gusta. Dla jednej najważniejszy będzie Twój wygląd, dla innej inteligencja, a jeszcze inną będzie interesowało tylko to, ile masz mamony. Nie ma uniwersalnego przepisu na sukces.
  2. Nawet jeśli Ci się nie chce progresować, albo już bardziej nie jesteś w stanie, nie musisz się poddawać. Przekonanie, że kobiety są zarezerwowane dla chadów jest skrajnie głupie i krzywdzące. Być może faktycznie będziesz musiał uzbroić się w cierpliwość, albo obniżyć wymagania, ale nikt nie każe Ci robić z poszukiwań drugiej połówki życiowego priorytetu.
  3. Miłość jest dla wszystkich. W reklamach i mediach społecznościowych zawsze przedstawiają nam piękne, wyidealizowane pary. Ona ma wcięcie w talii, wielkie usta i skowyrne ciało, a on 2 metry wzrostu i spojrzenie dzikiego łowcy. Rzeczywistość rzadko kiedy tak wygląda. Sam znam niejednego niskiego, grubego, czy nawet zdeformowanego gościa, który jest w udanym związku. Być może nie wyglądasz tak, jakbyś chciał - cholera, ja też nie wyglądam - ale to nie powód, żeby się załamywać. Raczej nie skradłbym serca Natalie Portman, ale przecież to nie jest jedyna fajna kobieta na świecie.
  4. Singiel też może być szczęśliwy. Wiem, że fajnie mieć kogoś bliskiego, ale jeżeli w danej chwili nie masz - nie trać tego czasu na oczekiwanie i chwytaj dzień. Zabrzmi to pewnie trochę jak z mema idź pobiegać, ale serio, spróbuj poszukać jakiegoś hobby i celu innego niż znalezienie kobiety. Mnie to podejście zawsze pomagało, więc istnieje spora szansa, że zaprocentuje także u Ciebie.


A teraz trochę mojego marudzenia. Wiesz, co tak bardzo zryło nam beret?

Aplikacje randkowe.

Jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi, na apkach randkowych liczy się przede wszystkim wygląd. Ciężko sprzedać swój charakter w 500-znakowym opisie, którego i tak prawie nikt nie czyta.

Kobiety stanowią jedynie ~20% użytkowników, dlatego jako mężczyźni często musimy obniżyć swoje wymagania, podczas gdy one mogą przebierać w ofertach i grymasić.

To powoduje frustrację, bo wydaje nam się, że wyglądamy do kitu i nie mamy szans. Przez takie dysproporcje ja też dostawałem ZNACZNIE mniej lajków niż moje przeciętne koleżanki.

Ale pamiętaj, że w rzeczywistości, jako mężczyźni nie stanowimy 80% populacji, a mniej więcej połowę…

Wiem, że w pewnym wieku ciężko poznać kobietę inaczej niż przez internet, ale możesz spróbować np. Speed Datingu.

Pewnie gram teraz na własną niekorzyść, ale jeżeli jeszcze nie wiesz, co to jest, olej dalsze czytanie tego wpisu i weź się tym zainteresuj.

To naprawdę super alternatywa.

Kobiety uwielbiają facetów z dobrym gadanym, poczuciem humoru i pewnością siebie. Jeżeli dobrze z tym stoisz, braki w wyglądzie idzie nadrobić.


To byłoby na tyle!

Nie załamuj się i jeżeli już musisz wierzyć w którąkolwiek z piguł - proponuję Ci Red Pill.

Odrobina samorozwoju nie powinna Ci zaszkodzić.

Nawet jeśli rezultat nie będzie turbo satysfakcjonujący, każdy progres podbudowuje, więc warto spróbować.

Na pewno jest to lepsze niż bezczynne siedzenie na czterech literach i żalenie się w necie, że żadna mnie nie chce. Już lepiej odpal jakąś gierkę, albo serial. Po co tracić czas na negatywne emocje? Sam się nakręcasz.

Jeśli chcesz mnie o coś zapytać, albo masz jakieś uwagi co do tego wpisu, możesz wysłać mi maila.

Powodzenia 👊


Komentarze

W tym miejscu możesz podzielić się opinią na temat tego wpisu (pozytywną lub nie), albo po prostu napisać to, na co masz ochotę - w granicach zdrowego rozsądku :).

System komentarzy obsługuje Giscus. Znajdują się one na Githubie, gdzie możesz wziąć udział w tym wątku bezpośrednio.

0/0 sekcji0%